Kim są „bogaci biedni”?
Choć zwykliśmy utożsamiać pusty rachunek bankowy z osobami o niskich dochodach, w rzeczywistości problem ten dotyczy również osób zajmujących wyższe szczeble drabiny społecznej.
Wielu przedstawicieli klasy średniej prawie wcale nie ma oszczędności, a jeden niespodziewany wydatek mógłby całkowicie zrujnować ich budżet. Co więcej, osoby te często toną w długach – spłacają raty kredytu hipotecznego, korzystają regularnie z karty kredytowej i ponoszą wysokie koszty utrzymania. Na pierwszy rzut oka wszystko wygląda idealnie: jeżdżą dobrym samochodem, korzystają z najnowszych gadżetów, noszą markowe ubrania.
Co się jednak stanie, gdy stracą pracę?
W jednej chwili tracą możliwość spłaty zobowiązań, a bank zaczyna naliczać wysokie odsetki za niespłacaną kartę kredytową. Wydatki nie zmaleją od razu – w końcu trudno z dnia na dzień zmienić styl życia. Przecież nie będziemy „żyć jak biedacy”, bo co powiedzieliby sąsiedzi i znajomi?
Nawet w czasach niskiego bezrobocia znalezienie nowej pracy może zająć tygodnie lub miesiące. Pod presją czasu pojawia się trudna decyzja: zadłużyć się jeszcze bardziej, czekając na lepszą ofertę, czy przyjąć pierwsze lepsze stanowisko – często za dużo niższą pensję?
Jeśli rozpoznajesz w tym siebie – mimo wysokich zarobków żyjesz od pensji do pensji – czas zacząć działać i zatroszczyć się o swoją przyszłość.
Jak do tego dochodzi?
Przyczyną tej sytuacji jest zjawisko inflacji konsumpcji. Gdy otrzymujemy podwyżkę, często wydajemy więcej, zamiast zwiększać oszczędności. Ten efekt pojawia się zarówno przy małych, jak i dużych wzrostach dochodów.
Przykład 1 – mała podwyżka:
Dostałeś niewielką podwyżkę. Aby to uczcić, zabierasz rodzinę na obiad do restauracji. Było świetnie, więc myślisz: „Dlaczego by nie robić tego raz w miesiącu?”.
Potem nadchodzi wieczór z meczem. Zamiast taniego piwa za 3 złote, wybierasz kraftowe za 15 zł – przecież teraz Cię na to stać. Zbliżają się Święta – kupujesz dzieciom większe prezenty, aby poczuły, że odnosisz sukcesy.
Przykład 2 – duża podwyżka:
Twoja pensja znacząco wzrosła, więc czujesz, że możesz sobie pozwolić na więcej. Może warto odkładać na studia dla dzieci? Ale najpierw… nowy samochód. Przecież szef, który dał Ci awans, nie może widzieć, że jeździsz „gruchotem”. Potrzebne są też eleganckie ubrania – w końcu teściowa nie może Cię krytykować. A skoro zarabiasz więcej, to może wakacje w Alpach?
Co robić, aby nie wpaść w spiralę konsumpcji?
Oczywiście nikt nie oczekuje, że będziesz żył jak asceta, dzieląc pokój z innymi i żywiąc się chlebem z ketchupem. Kluczowe jest jednak racjonalne planowanie finansów. Ważne, by każda podwyżka zwiększała procentowy udział oszczędności w Twoich dochodach.
Przykład:
- Zarabiałeś 10 000 zł, wydawałeś 8 000 zł, oszczędzając 20%.
- Po podwyżce zarabiasz 15 000 zł. Możesz:
- Odkładać nadal 2 000 zł, wydając 13 000 zł. Udział oszczędności spada do 13,3% – to katastrofa.
- Zwiększyć wydatki do 12 000 zł, oszczędzając 3 000 zł – udział oszczędności pozostaje na poziomie 20%.
- Wybrać optymalne rozwiązanie: zwiększyć wydatki do 10 000 zł, a oszczędności do 5 000 zł, co daje 30%.
Im wyższy udział oszczędności, tym większa szansa na wcześniejszą emeryturę i finansowe bezpieczeństwo. Na przykład przy oszczędzaniu 30% możesz przejść na emeryturę nawet 9 lat wcześniej!
FIRE – finansowa niezależność i wczesna emerytura
Pierwszy raz spotkałem się z tą koncepcją 12 lat temu, czytając blog „Mr. Money Mustache” i artykuł The Shockingly Simple Math Behind Early Retirement. Wtedy podchodziłem do tego sceptycznie, ale dziś mogę powiedzieć, że zmieniło to moje podejście do oszczędzania i planowania finansowego.
Jeśli interesuje Cię ten temat, wkrótce przeczytasz u nas ile pieniędzy musisz zaoszczędzić, aby przejść na emeryturę. Być może ilość potrzebnych środków Cię zaskoczy, ale lepiej dowiedzieć się tego wcześniej i zacząć działać (między innymi żyjąc oszczędniej – bez obaw będziemy mieli dla Ciebie garść porad również w tym temacie), niż żyć w nieświadomości i martwić się o przyszłość.


